Sunday, April 15, 2018

Każdy ma swoje upiory

List maturzystki do nieznajomego 

Hej,
Przepraszam, że dawno nie pisałam. Wiesz jak jest, ciągle tylko szkoła, nauka, kawa. Już dawno zbrzydł mi obecny tryb życia. Czasami wymyślam sobie ciężkie choroby w ramach motywacji. Jak mi idzie? Powoli do przodu. Boję się wyników matur, choć jeszcze ich nie napisałam. Mam świadomość tego, że zrobię głupie błędy, albo za wcześnie w siebie zwątpię. Przeraża mnie wizja nie dostania się na "wymarzone" studia, ale tak naprawdę wiem, że takowe nie istnieją. Szczerze - nie mam pojęcia co robić. Wewnętrznie panikuję, mój stres objawia się w tak dziwnych momentach. Pamiętam, że tylko raz czułam się bardziej rozbita emocjonalnie.  Nie pytaj kiedy.
Boję się wyrzutów ze strony bliskich. Możliwe, że bardziej nie chcę zawieść ich, niż samej siebie. Ciągle nie wiem co robię nie tak. Staram się, wkładam w to wszystko serce, ale chyba gdzieś po drodze gubię mózg. Mam wrażenie, że nikt nie stoi po mojej stronie. Czuję, że wraz z końcem szkoły opuszczą mnie przyjaciele. Boję się samotności i paniki jaka wraz z nią nastąpi. Mam wyrzuty sumienia kiedy chodzę spać, ogólnie boję się chodzić spać. Mój mózg (o ile ciągle znajduje się na swoim miejscu) przedstawia mi ogromną ilość negatywnych wizji. Najmniej przerażającą z nich jest śmierć, która i tak wzbudza we mnie strach. Chciałabym przeczytać teraz dobrą książkę, położyć się na leżaku i płakać kilka godzin nad swoją głupotą i marnowaniem cennego czasu. Niestety nie mam go aż tyle.
Przepraszam, ale w tym miejscu muszę przerwać. Minęło pięć minut, wracam do pracy. Albo raczej czegoś, co mi ją zapewni. Trzymaj za mnie kciuki.
Przesyłam uściski,
Maturzystka 

PS Nie odbierajcie wszystkiego co piszę na tym blogu dosłownie. Lubię koloryzować swoje teksty. Można tutaj znaleźć odniesienia autobiograficzne, ale nie "słowo w słowo".




Continue reading

Thursday, March 29, 2018

Beauty faves

       W ostatnim czasie przeprowadziłam na insta story ankietę odnośnie "posta beauty". Większość zaznaczyła, że nie jest to zły pomysł. Na samym początku chciałabym podkreślić, iż nie interesuję się za bardzo kosmetykami i za dużo w tym kierunku nie robię. Myślę, że jestem niezłą szczęściarą, ponieważ mam naturalnie ciemne brwi i nie muszę ich rano malować. Czasami widzę na ulicy dziewczyny z krzywo wymalowanymi kreskami nad oczami i szczerze mówiąc jestem pewna, że sama nie robiłabym lepszych. Chociaż chyba wolałabym hennę, właśnie taką możliwość miałabym przy wizycie w Laboratorium Brwi (facebook | instagram) przy klasycznej regulacji, z której obecnie korzystam (+ rzęsy 1:1, o które mam często pytania). Koniec paplaniny, czas wrócić do głównego tematu.
       Jestem strasznym leniem, jeśli chodzi o poranne malowanie. Można powiedzieć, że ostatnio wręcz tego unikam. Po pierwsze - wolę pospać pół godziny dłużej, po drugie - kończy mi się płyn do demakijażu i jakoś ciągle zapominam dokupić. 
Nie jestem jakaś kreatywna lub utalentowana w tej dziedzinie. Zdecydowanie wolę być malowana przez kogoś. Lubię wydawać pieniądze na kosmetyki (w sumie to na wszystko, he), ale zarazem jestem straszną „złotówą”. Jeśli mam być szczera, w mojej „kolekcji” nie znajdziecie nic specjalnego. Kosmetyki zebrane w tym poście to moje obecnie ulubione i sprawdzone, pod każdym zdjęciem napiszę króciutki opis.
Buziak 

 Korektor NYX PROFESSIONAL MAKEUP GOTCHA COVERED - kupiłam go podczas wakacji w Lizbonie. Szukałam czegoś dobrze kryjącego, nie zawiodłam się. Jak dla mnie za ciężki pod oczy, ale idealnie kryje niedoskonałości. Szczerze polecam.

 Korektor Rimmel Wake Me Up - korektor, który używam pod oczy. Jest lekki i bardzo fajnie rozświetla. "Łagodzi" moje sińce pod oczami po nieprzespanej nocy. Kupiłam go przez przypadek, ale sprawdza się super.

 Baza do makijażu L’Oréal Paris Infallible Mattifying - matuje i rzeczywiście sprawia, że podkład utrzymuje się dłużej.

Paleta cieni do oczu TOO FACED Sweet Peach - dostałam ją na osiemnaste urodziny od jednej z przyjaciółek. Jak wspominałam na początku - nie znam się na kosmetykach. W różnych opiniach wyczytałam, że jest bardzo słaba, pigmentacja i kolory, wszystko na "nie". Jednak zważywszy na to, iż jestem niedoświadczona - podoba mi się. Po zdjęciu chyba widać jakie kolory są moimi ulubionymi. LUSCIOUS, NECTAR, JUST PEACHY i BELLINI - jeśli ktoś zna jakieś pojedyncze cienie, które mogłyby służyć jako zamienniki, proszę napiszcie mi na priv.

 MARC JACOBS BEAUTY Mascara O!Mega Lash Blacquer - bardzo fajna maskara. Szczerze przyznam, że wcześniej nie miałam lepszej. Jedyny minus to ciężkie zmywanie.

 Puder Bourjois Healthy Balance 53 - nakładam go tylko w dni "bez makijażu", kiedy nie chcę się świecić jak żarówka. Niestety matuje na mniej niż 10h, ale i tak jest jednym z lepszych, jakie używałam. Myślę, że jest dobry dla cery tłustej, takiej jak moja.

 Les Delices Silky Lip Balm Doyglas - balsam który dostałam od jednej z moich przyjaciółek na zeszłoroczne święta. Bardzo dobry dla moich ust. Nadaje delikatny czerwony odcień.

Szminka L'oreal x Balmain 647 Urban Safari - jak dla mnie idealny nudziak. Długo szukałam czegoś w tym odcieniu. Uwielbiam takie beżowe kolory.

Błyszczyk Too Faced Lip Injection Extrême - kupiłam miniaturkę, w razie gdyby nie sprawdzał się za dobrze. Teraz trochę żałuję, ponieważ to najlepszy błyszczyk jaki kiedykolwiek miałam. Rzeczywiście powiększa usta. Towarzyszy mu uczucie pieczenia, które dla niektórych może być niekomfortowe, ja akurat lubię produkty tego typu. Jego największy minus to zapach, bardzo mnie drażni. Ps Ten zapach nie pasuje tylko mi, przyjaciółki mówią, że pięknie pachnie.
Continue reading

Saturday, March 3, 2018

Malta

Hej!
Wracam do Was po tygodniu z bardzo obszernym w zdjęcia postem z Malty. Dodałam tutaj te, moim zdaniem, "najlepsze", uwierzcie że było ich duuuużo więcej.
Sam wyjazd udał się znakomicie. Pomijając kilka śmiesznych lub pechowych sytuacji, było naprawdę fajnie. Dawno nie odwiedziłam tak pięknego miejsca. W każdej uliczce, na tle każdego budynku - zdjęcia wychodziły cudowne. Narobiłam sobie zapasów na kilka tygodni.
 Po raz pierwszy od dłuższego czasu wybrałyśmy opcję wyjazdu z biura podróży. Tak czy tak, od rana do wieczora byliśmy poza hotelem, zwiedzaliśmy. Jedyna rzucająca się w oczy różnica to bogatsza o trzy szwedzkie stoły oferta śniadania i kolacji.
Po Malcie podróżowaliśmy komunikacją miejską, do każdego miasta godzina drogi autobusem. Wszędzie można się łatwo dogadać po angielsku (Malta to była kolonia Wielkiej Brytanii). Bardzo często brali nas za Skandynawki (cztery blondynki, co się dziwić). Największym minusem wyjazdu była pogoda, ponieważ niestety ale wiał mocny wiatr i przez jeden-dwa dni niemiłosiernie lało. Uwierzcie, to nie był zwykły deszcz. Na ulicach płynęła rzeka, po powrocie do hotelu śmierdziałam jak mokry kundel.
Ceny nie były przerażające, waluta to euro, więc trzeba liczyć się z tym że będzie drożej niż w PL, ale na pewno na tygodniowym wyjeździe nie wyda się majątku. Plus, przez ich powiązanie z WB mają ogromny wybór jedzenia brytyjskich firm w marketach, kocham (szczególnie czekolady Dairy Milk, jeśli macie możliwość kupcie pomarańczową - NIEBO).
Zdjęcia, które zobaczycie poniżej są wymieszane. Te, na których zauważycie mnie, wykonała Julia Szendera (iPhone 7 Plus), natomiast reszta jest mojego autorstwa (iPhone 7). Mam nadzieję, że Wam się spodobają.
Buziaki!



 





 


 

 

 

 
 

 

 

 


 
 

 



 


 



 
 

 

 
 



 
 

 

 



Continue reading